Rynek pracy
artykuł poradniczy
Czy tylko dyplom Harvardu może zapewnić pracę? Niekoniecznie. Okazuje się, że w 2009 r. najbardziej poszukiwani byli wykwalifikowani pracownicy fizyczni. Z ich niedoborem borykał się co drugi pracodawca w Polsce i co trzeci na świecie.
Pomimo wysokiego poziomu bezrobocia, firmy na całym świecie wciąż mają trudności w znalezieniu kandydatów do pracy. Jak wskazuje piąta już edycja raportu firmy Manpower „Niedobór talentów 2010” – problem ten dotyczy 31% pracodawców na świecie i aż 51% w Polsce.
Wyniki badania zostały opracowane na postawie wywiadów indywidualnych przeprowadzonych na reprezentatywnej próbie ponad 35 tys. pracodawców w 36 krajach, w tym 750 pracodawców w Polsce. Badanie przeprowadzono pomiędzy 14 a 27 stycznia 2010 r.
Na czele najtrudniejszych do obsadzenia stanowisk znaleźli się wykwalifikowani pracownicy fizyczni – m.in. elektrycy, cieśle, stolarze, murarze, hydraulicy czy spawacze. Te stanowiska są najtrudniejsze do obsadzenia na całym świecie, także w Polsce. Wyniki badania wskazują również na duże trudności polskich pracodawców w znalezieniu menedżerów projektów, którzy w 2009 r. znaleźli się na drugim miejscu wśród najtrudniejszych do obsadzenia stanowisk. Trzecie miejsce przypadło szefom kuchni i kucharzom, którzy od 2 lat są na liście dziesięciu najbardziej poszukiwanych zawodów w Polsce.
Na świecie drugie miejsce przypada przedstawicielom handlowym, a trzecie zajmują technicy (produkcji, procesu produkcji i utrzymania ruchu). – Obserwujemy, że pomimo wysokiego bezrobocia firmy na całym świecie mają trudności w pozyskiwaniu odpowiednich kandydatów na kluczowe dla ich działalności stanowiska i wiele wakatów pozostaje nieobsadzonych. Problemem nie jest zatem liczba potencjalnych kandydatów, lecz ich złe dopasowanie – brak odpowiednio wykwalifikowanych pracowników w odpowiednim miejscu i czasie. Pracodawcy poszukują coraz częściej kandydatów o coraz bardziej specjalistycznych i wyszukanych kompetencjach – wyjaśnia Iwona Janas, dyrektor generalna Manpower Polska.
Kolejne miejsca na liście najbardziej trudnych do obsadzenia zawodów w Polsce i Europie zajmują kierowcy, a na świecie inżynierowie. Obserwując spadek zainteresowania studiami inżynierskimi można prognozować, że w ciągu kliku lat ten problem dotknie także Polskę. W tym roku stanowiska inżynierskie znalazły się na ósmym miejscu. Polskie firmy odczuwają także niedobór pracowników sekretariatu, asystentów dyrekcji, asystentów ds. administracji, a także pracowników hoteli i restauracji. Te grupy zawodowe zajmują w rankingu odpowiednio piąte i szóste miejsce. Analizując wyniki raportu można przyznać, że wykwalifikowani pracownicy działu finansów i księgowości nie będą mieli problemu ze znalezieniem pracy w najbliższych latach, to samo dotyczy absolwentów studiów informatycznych. Te zawody znalazły się odpowiednio na siódmym i dziewiątym miejscu rankingu. Pełna lista najbardziej poszukiwanych zawodów według badania Manpower znajduje się w tabeli poniżej.
Raport Manpower pokazuje, że zarówno w Polsce, jak i na świecie istnieje spora grupa wykwalifikowanych pracowników, którzy są mniej lub bardziej poszukiwani. Co ciekawe na czoło rankingu wysuwają się raczej specjaliści, a problemy związane z poszukiwaniem wyższej kadry menedżerskiej nie są tak duże jak jeszcze kilka lat temu.
– Dobrzy pracownicy pozostają nadal wierni swoim pracodawcom, którzy wkładają coraz więcej wysiłku żeby ich zatrzymać. Na rynku pracy rotują osoby słabiej wykształcone i niewykwalifikowane, które są mniej poszukiwane przez pracodawców. Mimo kryzysu, polski rynek pracy ciągle można określać mianem rynku pracownika – mówi Paweł Dziechciarz menedżer w Dziale Doradztwa Zarządzania Kapitałem Ludzkim PricewaterhouseCoopers. Tendencję tę potwierdzają ostatnie dane MPiPS o stopie bezrobocia w kwietniu 2010 r., które w skali kraju wyniosło 12,3% i spadło o 0,6% w stosunku do poprzedniego miesiąca. Jest to największy spadek stopy bezrobocia od 3 lat. Jednocześnie 25% polskich pracodawców deklaruje chęć zwiększenia zatrudnienia w kolejnych miesiącach 2010 r.
Pracodawcy, którzy mają problemy z rekrutacją wykwalifikowanych specjalistów, powinni poszukiwać ich wśród kandydatów, którzy chcą zmienić branżę, są skłonni do zmiany miejsca zamieszkania, kwalifikacji, jak również wśród absolwentów, którzy dopiero rozpoczynają karierę zawodową. Ci kandydaci z pewnością nie będą posiadać niezbędnych kompetencji na nowym stanowisku pracy, dlatego też od razu powinni zostać objęci programem szkoleń i rozwoju.
– W obecnej sytuacji pracodawcy powinni przewartościować swoje nastawienie i uwzględniać w procesie rekrutacji kandydatów, którzy nie spełniają wszystkich wymagań związanych z danym stanowiskiem. Ważne jest, aby znaleźć pracowników z potencjałem do szybkiego opanowywania nowych umiejętności – komentuje Iwona Janas.
Tę tezę potwierdza m.in. Ewa Górska, dyrektor zarządzania personelem w firmie RWE Polska, która od wielu lat kładzie duży nacisk na podnoszenie kwalifikacji nowo zatrudnianych pracowników. – Od kilku lat zauważamy spadek specjalistów w naszej branży, dlatego rekrutując niewykwalifikowanych pracowników, zwracamy uwagę na ich predyspozycje do uczenia się i cechy osobowościowe. Zależy nam na budowaniu zaangażowania i identyfikacji pracowników z firmą, co na konkurencyjnym rynku jest niezwykle istotne.
Jak wskazują badania, a także doświadczenia praktyków zarządzania, firmy coraz częściej będą zmagać się z kwestią niedoboru wykwalifikowanych pracowników. Jednym z rozwiązań, które może pomóc pracodawcom w rozwiązaniu tego problemu jest objęcie zatrudnionych w firmie pracowników z niskimi kwalifikacjami, systemowym programem szkoleń i rozwoju. Badania PENTOR wykonane na zlecenie PARP mówią, że pracownicy o niskich kwalifikacjach są nadal ostatnią grupą zawodową, która korzysta w firmach ze szkoleń. Fundusze unijne, w ramach projektów systemowych PARP, dają pracodawcom możliwość pozyskania dotacji na szkolenia właśnie dla tej grupy. Ważne jest, aby menedżerowie dostrzegli taką potrzebę już teraz.
Zapoznaj się z innymi artykułami: